wtorek, 3 marca 2026

O ataku na Iran

Moja intuicyjna ocena ataku Izraela i USA na Iran jest taka, że ma on bardzo ściśły związek z listą Epsteina i innymi formami działania Mossadu oraz lobby żydowskiego. Bardzo to jest ubolewania godne i dla Polski nic dobrego nie wróży, niestety.

Pod komentarzem red. Lisickiego (https://youtu.be/pSq_Nvw8_9A) ktoś napisał taki oto komentarz : 

Henry Ford - "By na świecie nie było wojen, wystarczy trzymać w izolacji 50 najbogatszych RZydów"

Nie mam oczywiście wiedzy insiderskiej,  ani możliwości, aby sprawdzić to eksperymentalnie, ale nie zdziwiłabym się gdyby tak było (we wspólczesnym świecie oczywiście, bo wojny poza zasięgiem tego narodu i jego przedstawiceli oczywiście się zdarzały i to całkiem często...)

Candance Owens emituje kolejny serial śledczy pt Bride of Charlie na temat wdowy po niedawno zamordowanym Charlie Kirku - Eriki Kirk. Na razie niczego szczególnie porażającego nie zaprezentowała, ale wydaje mi się, że domniemanie jest takie, że owa zachwycająca młoda kobieta jest w istocie agentką zaprogramowaną przez FBI lub CIA, podstawioną Kirkowi, a następnie - kiedy jego sympatia dla Izraela wygasła - użyta do zlikwidowania męża i przejęcia fundacji, którą założył.

Słucha sie tego bardzo dobrze aż do momentu, kiedy dziennikarka wypowie się na jakiś znany mi temat i uraczy słuchaczy piramidalnymi bzdurami - wynikającymi z braku podstawowej wiedzy i niezrozumienia sytuacji - wypowiadanymi z dużą pewnością siebie. Wtedy pojawia się nieuchronna wątpliwość czy aby inne rewelacje są równie idiotyczne czy też rzeczywiście coś jest na rzeczy.

Gdyby wojna z Iranem miała się rozlać na Europę, oplakatuję wszystkie okna w mieszkaniu i dach mojego bloku napisami: "Drodzy Irańczycy, nic do was nie mam, a Dzieje Imperium Perskiego były jedną z ulubionych lektur mojej młodości!!! Nie strielajtie!"

Wolałabym, aby Persowie nie byli muzułmanami, mogliby np dalej czcić Ahura Mazdę i jego proroka Zaratusztrę (Zoroastra), (a najlepiej przyjąć chrześcijaństwo), ale to jeszcze nie powód, by na nich napadać z poduszczenia Izraela.

Nie zamierzam się podniecać żadnymi medialnymi doniesieniami, bo na 99,99% są kłamliwe. Muszę pogodzić się ze swoją niewiedzą i zaufać Bogu, czego i Wam, Drodzy Czytelnicy, życzę!

P.S.

Bardzo ciekawe i wyważone spojrzenie na Izrael, Żydów i ich mentalność można znaleźć tu: https://youtu.be/NyYl6_N1FZw 

Norman Finkelstein uważa, że są zasadniczo 4 czynniki odpowiedzialne za poczucie wyższości i izraelskie ekscesy na Bliskim Wschodzie:

  • niewiarygodna nadreprezentacja Żydów wśród najbogatszych ludzi w USA (i na świecie), co się przekłada na wpływy (money=power)
  • dobra organizacja
  • jakakolwiek krytyka ich działań jest tabu z powodu holokaustu
  • sukces Żydów w XX w.np w nauce (Freud, Marx, Einstein) uderzył im do głowy i utwierdzili się w przekonaniu, że są lepsi i bardziej inteligentni niż inne narody (Goyim=bydlęta o ludzkich twarzach powinny być im poddane, bo taki jest porządek stworzenia - przypis autorki)



środa, 25 lutego 2026

Koniec hucpy pt "masowe groby indiańskich dzieci" w Kanadzie

Właśnie wysłuchałam komentarza Pawła Lisickiego o tzw "masowych grobach indiańskich dzieci"  przy szkołach z internatem, które rząd Kanady wykorzystał do programu asymilacji ludności rdzennej https://youtu.be/iyO2kSX0WfI 

Pominęlam fragmenty, bo nie mogłam słuchać cytowanych przez redaktora naczelnego DoRzeczy wysrywów prasy liberalno-lewicowej na temat rzekomego "ludobójstwa indiańskich dzieci" w wykonaniu Kościoła Katolickiego, o okolicznościowych przeprosinach papieża Franciszka nie wspominając. 

Następnie wbiłam w Googla "Co z masowymi grobami indiańskich dzieci" i dostałam taką oto odpowiedź od AI:

Sprawa rzekomych masowych grobów dzieci w kanadyjskich szkołach rezydencjalnych dla rdzennej ludności jest tematem kontrowersyjnym. Mimo doniesień z 2021 roku o odkryciu setek ciał za pomocą radarów, do marca 2025 roku, po wydaniu 216,5 mln dolarów na badania, nie znaleziono żadnych ludzkich szczątków, co wywołuje debatę o manipulacji informacjami.Oto kluczowe aspekty tej sprawy: 
  • Doniesienia (2021 r.): Media obiegły informacje o znalezieniu szczątków 215 dzieci w Kamloops i kolejnych 300 w Marieval, oparte na skanach radarowych wskazujących na "anomalie" w ziemi.
  • Brak fizycznych dowodów: Jak wynika z doniesień, pomimo zakrojonych na szeroką skalę poszukiwań i wydania ponad 216 mln dolarów, nie odnaleziono żadnych fizycznych dowodów (szczątków ludzkich).
  • Kontekst historyczny: Szkoły te funkcjonowały w trudnych warunkach sanitarnych, a wysoka śmiertelność dzieci (często z powodu gruźlicy) była faktem historycznym, jednak nie potwierdzono istnienia masowych, ukrytych grobów.
  • Skutki społeczne: Doniesienia wywołały falę agresji wobec Kościoła katolickiego, w wyniku której zdewastowano lub spalono 112 kościołów w Kanadzie
  • Debata trwa, a część badaczy wskazuje, że wstępne wyniki radarowe zostały błędnie zinterpretowane jako zbrodnie.

Potem znalazłam całkiem rzetelny artykuł w Rzeczpospolitej o wycofaniu się rządu Kanady z finansowania dalszych poszukiwań "masowych grobów"  wobec oczywistego braku podstaw dla założenia, że takie kiedykolwiek istniały https://www.rp.pl/kosciol/art41887171-kanada-nie-dofinansuje-poszukiwan-grobow-dzieci-przy-katolickich-szkolach

Obszerny i solidny materiał opublikował też Klub Jagielloński https://raportostanieswiata.pl/raportalia/nieistniejace-masowe-groby-w-kanadzie/

Słowem sprawa się rypła, a tak się dobrze zapowiadała! Już mieliśmy się naocznie przekonać, że to "Kościół" osobiście zajął się eksterminacją rdzennej ludności! Jest ludobójstwo! Są dziecięce buciki i misie na schodach kościołów!!! Zwycięstwo! 

Swoją drogą jaki debil wymyśla te piętnaście razy wyrzygane sztuczki z bucikami. Szajbus-Wielgi też wieszała na jakichś drzwiach obuwie dziecięce w związku z wykorzystaniem seksualnym kleryków w seminarium czy studentów w duszpasterstwie akademickim! 

Czy w Kanadzie użyto chociaż indiańskich mokasynków z miękiej skórki? A skąd te misie? Podejrzewam, że indiańskie dzieci bawiły się czymś (lub kimś) innym. Może bardziej jak u Herberta w Raporcie z oblężonego miasta (cytuje z pamięci):

Nasze dzieci nie znają bajek, 

bawią się w zabijanie

Na jawie i we śnie marzą

o zupie, chlebie i kości

Jaki z tej historii wniosek? Ano taki jak zawsze. Media lewicowo-liberalne zajmują się wyłącznie tworzeniem ideowo słusznej fikcji, zwłaszcza jeśli chodzi o podmioty, które chcą zniszczyć. Ich wiarygodność jako źródła informacji jest po prostu zerowa. Nie wdały się - na szczęście - w swego patrona, ojca kłamstwa, który skutecznie nas oszukuje wplatając 1% fałszu w 99% prawdy.  

Zresztą ich głównym celem jest organizowanie nagonek, wzniecanie histerii oraz odmóżdżanie swoich odbiorców i warunkowanie ich, aby - na podobieństwo psów Pawłowa - dostawali ślinotoku i wodowstrętu na dźwięk kilku haseł. 

Łańcuchy tautologii,

parę pojęć jak cepy, 

dialektyka oprawców, 

żadnej dystyncji w rozumowaniu, 

składnia pozbawiona koniunktiwu 

jak to słusznie ujął poeta. Pisał wprawdzie o komunie, ale to jeden pies!

W opowieściach moich rodziców z kresów, w okresie stalinowskim pewien sąsiad zostal skazany na 25 lat łagru za taki oto dowcip:

- Co to jest komuna?

- ?

- Komu na, komu nie, komu kołom po spinie!

To brzmi dokładnie jak linia redakcyjna dowolnych mediów lewicowo-liberalnych określająca komu dać (łamy), komu nie, a komu (wyłącznie) kijem po grzbiecie!


niedziela, 15 lutego 2026

Tajemnice Federacji Rosyjskiej...

Niedziela, ciągle jestem chora i siedzę w domu. Obejrzałam mnóstwo chłamu w internecie, wśród którego natknęłam się na kilka interesujących rzeczy. 

Pierwsza z nich to ruski film fabularny o białym wielbłądzie przeznaczony dla młodego widza https://youtu.be/al9UaNSWHBE. Bohaterowie mają wygląd azjatycki, a konkretniej - mocno mongolski. Sceneria to suchy, bezkresny step, na którym główny bohater spotyka m.in. buddyjskich mnichów w charakterystycznych czerwonych szatach jak - wypisz, wymaluj - tybetańscy lamowie. Intonują mantrę "Om mani padme hum" (jest klejnot w lotosie?) czy jakoś tak... Jestem więc przekonana, że to musi być środek Azji. Sprawdzam na mapie - Kałmucja to jeszcze europejska część w pobliżu Kaukazu!!! To skąd ten step, powinny być raczej góry! Więc może bohaterowie są wprawdzie Kałmukami, ale mieszkają gdzieś bardziej na wschód?

I tu zaczynają się schody. Mapa wygląda tak:


To podział administracyjny, gdyż nie znalazłam żadnej innej, która pokazywałaby jakie ludy zamieszkują na terenie Federacji Rosyjskiej, a jest ich przecież nieprzebrana ilość. W samym Kaukazie Czeczeńcy, Ingusze, Czerkiesi, Awarowie, Kabardyjczycy... W głębi Rosji, a jeszcze przed Uralem mnóstwo ludów ugro-fińskich jak Maryjczycy czy Udmurtowie, północni Koczownicy jak Nieńcy, a gdzie Samojedzi (Somojedowie)? Jak wygladają czy sa żółci czy biali?

Dlaczego Kałmucy i Buriaci wyglądaja identycznie i mają identyczną (dla zachodniego oka) kulturę, a ich siedziby dzieli pół Azji? A może między Kałmukami a Buriatami zamieszkuje mnóstwo podobnych do nich narodów? Z mapy się tego nie idzie dowiedzieć, a zestawienia liczb mieszkańców w tabelkach są mało przydatne. 

Rozumiem, że na północ od Kazachstanu mieszkają Tatarzy i Baszkirowie, dalej na wschód, w Tuwie -Tuwieńcy a w Buriacji Buriaci. Nazwa ich stolicy Ułan-Ude brzmi bardzo podobnie do mongolskiej Ułan-Bator. Rozumiem, że język bardzo podobny lub ten sam zgoła...

W wielkiej zimnej Jakucji mieszkają pewnie Jakuci, a w autonomicznym okręgu czukockim Czukcze. No super, a kto mieszka w Kraju Krasnojarskim? Pewnie potomkowie zesłańców! A tubylcy? Jak poszperasz to może się dowiesz!

To jest jakiś obłęd! Slyszałam, że pierwszy spis ludnośći w Związku Radzieckim został natychmiast utajniony, a twórców drugiego rozstrzelano zaraz po jego przeprowadzeniu, wszystkie kolejne były utajnione albo sfałszowane. Prawdziwe więzienie ludów. Czyżby wiedzą tajemną były nie tylko straty ludności w wyniku represji, lecz także procent nie-Rosjan w populacji i ich rozmaitość?

To bardzo ciekawe! Ilekroć widzę dobry ruski film, to jest on o życiu połnocnych koczowników lub mieszkańców stepu, a jednocześnie znalezienie bardziej szczegółowych informacji na temat tych ludów wymaga gimnastyki. Wszystko jest tajne?!!!

Jednocześnie Ruscy kokietują widza w internecie swoimi tajemnicami np dlaczego Jaques Cousteau - bohater mojej młodości - zamilkł na zawsze po wyprawie na Bajkał https://youtu.be/gIHVt3ppATw. Daje się nam do zrozumienia, że tam kosmici mają bazę na głębi, a i ich samych można spotkać (3m wzrostu, chodzą pionowo po dnie). Wszystko to bardzo pięknie, ale ja bym wolała wiedzieć jakie ludy zamieszkują terytorium Rosji! Kosmici mnie nie kręcą. Bardziej to, dlaczego rozmieszczenie grup etnicznych jest w Rosji tajne!!!

P.S.
Największym hitem wszechczasów w internecie jest wykład śp Lecha Jęczmyka o neandertalczykach https://youtu.be/FvhqP1QRHf4 W dużym stopniu - choć nie tylko - dotyczy terytorium byłego Związku Sowieckiego!

sobota, 14 lutego 2026

Ze wspomnień młodej modelki, przy okazji dnia św. Walentego...

O dniu św. Walentego dowiedziałam sie w późnej podstawówce dzięki lekturze książki Piękne Dziewczę z Perth sir Waltera Scotta. Tytuł książki to tytuł, który nadawano - chyba własnie w ów dzień - najpiękniejszej pannie w owym szkockim miasteczku.

Sama książka była mroczną opowieścią raczej nie skierowaną do 13-letniego odbiorcy i pozostała w mojej pamięci jako rozczarowanie, podobnie jak Narzeczona z Lammermoor tegoż autora, której nie zmogłam.

Tak czy siak, w mojej świadomości walentynki trafiły do przegródki z literaturą angielską, podobnie jak halloween. W tej przegródce mają swój urok jako egzotyczna ciekawostka, kiedy jednak usiłuje się je zaszczepić na rodzimym gruncie w celach komercyjnych lub w charakterze inżynierii społecznej, budzą mój gwałtowny sprzeciw. Mamy własne piękne tradycje i nie potrzebujemy implementować anglosaskich w ramach kolonizacji kulturowej.

W poprzednim wpisie wypowiedziałam się - w tonie negatywnym - o pragnieniu wielu młodych dziewcząt, by zostać modelką. Wyjaśniam więc, że mam o tym pewne pojęcie. Kiedy miałam lat 9 "zostałam zwerbowana" do prezentowania ubrań do na kiermaszu szkolnym odbywajacym sie co roku w sierpniu na placu Wolności we Wrocławiu. Moja mama była kierowniczką hurtowni papierniczej, więc była za organizację tegoż wydarzenia współodpowiedzialna. Pani "kierowniczka artystyczna", czy jak ją zwał, zmierzyła mnie krytycznie od stóp do głów i skinęła głową w geście aprobaty. "Nadaje się" orzekła krótko na użytek mojej mamy.

Zaczęłam więc moją karierę modelki - szybkie przebieranie sie w namiocie, a potem myk po schodkach na scenę, a ze sceny na wąski wybieg nad głowami ludzi. Szłam niepewnie, bo się bałam, że spadnę, a publiczność zachęcała mnie bezceremonialnie, bym sie obracała w tę czy tamtą stronę. Nie było to szczególnie przyjemne!

Dlaczego się zgodziłam wziąć w tym udział? Dla kasy oczywiście! Zarobiłam całe 300PLN, które potem zjadła (w sensie dosłownym) moja Polijka. Musiała być wtedy szczeniaczkiem, stąd wnioskuje, że był to rok 1974! (Ewentualnie rok później, wtedy ja miałabym lat 10, a Polijka ponad rok i dlatego nie przewidziałam, że zeżre mi pieniądze)

Byłam więc modelką w latach 70-tych i mam jasność, że to zajęcie nie polegajace na byciu podziwianą z powodu swojej urody, tylko raczej służenie za ruchomy manekin dla rzeczy, które ktoś usiłuje sprzedać, traktowany dość bezceremonialnie!!!

Nawet kasę straciłam  trzymając w portmonetce w kształcie pieska na zbyt niskiej półce. Polijka uznała ją za maskotkę dobrze nadającą się ćwiczenia ostrych ząbków. Z pieska została tylko głowa. Wnętrze zostało rozprute, a trzy czerwone, 100-złotowe banknoty z Waryńskim gruntownie przeżute. Rodzice uznali, że to będzie dla mnie dobra lekcja. Czego? Że nie warto zarabiać, bo i tak wszystko psi zjedzą?

Polijka w czasie swego pierwszego roku życia zjadła, pogryzła, przeżuła i zniszczyła wielokrotność mojego pierwszego zarobku i to bynajmniej nie z powodu mojej lekkomyślności, jeżeli o to chodziło  rodzicom...

Polijka, mój zwierz!

Dziesięć lat później pracowałam - już jako studentka - na tymże samym kiermaszu sprzedając na stoisku sportowym. Z zarobionej kasy kupiłam gramofon stereo i radiomagnetofon. Nie dlatego, że u nas w domu nie było, tylko z myślą o wyjeździe do Lublina. Wniosek z tej historii jest taki, że pewniejszy jest zarobek ze sprzedawania towarów potrzebnych ludziom niż swojej urody!!!



piątek, 13 lutego 2026

Cloaca Maxima


Wyspa skarbów z Mossadem w tle.
Wyspa skarbów z Mossadem w tle 2.

Zrobiłam dwie zachwycające grafiki na temat promocji talentów przez Epsteina i nie mogę się zdecydować, która lepsza więc zamieszczam obie.

Sprawa Epsteina ma zdecydowanie więcej ciekawych aspektów niż poruszony w poprzednim wpisie wątek strategic placementów w europejskich rodzinach królewskich.

Wszystkich zachęcam do zapoznanie się z osobą Petera Mandelsona, chociażby z Wikipedii https://pl.wikipedia.org/wiki/Peter_Mandelson. Pod koniec poświęconego mu artykułu taka oto informacja:

(...)Po powrocie Partii Pracy do władzy został 10 lutego 2025 brytyjskim ambasadorem w USA, lecz po ujawnieniu, że w przeszłości przekazywał amerykańskiemu finansiście i przestępcy seksualnemu Jeffreyowi Epsteinowi brytyjskie tajemnice rządowe (oraz że i on i jego homoseksualny "mąż" przyjmowali od Epsteina pieniądze), już 11 września 2025 został odwołany ze stanowiska ambasadora. Na początku lutego 2026 zrezygnował z członkostwa w Partii Pracy, a Scotland Yard wszczął dochodzenie w związku z podejrzeniem popełnienia przez Mandelsona przestępstw w trakcie pełnienia przez niego ważnych funkcji publicznych

Można to skomentować, że solidarność etniczna stała u Mandelsona wyżej niż lojalność wobec państwa, które reprezentuje jako ambasador.... Rzecz jasna i podejrzewana przez wielu, ale podobny zarzut tzn przekazywania tajemnic finansowych Epsteinowi w zamian za pieniądze stawia się ex-księciu Andrzejowi... 

Podobno grozi mu proces o zdradę stanu. Nie wiem czy to prawda czy czyjeś chciejstwo, ale takie teksty krążą po internecie... Podobno królowa Elżbieta do śmierci kryła ulubionego syna, ale obecny następca tronu, Wiliam, ma zdaje się nieco inne podejście...

W jakimś wywiadzie przyjaciółce ex-księcia Andrzeja miało się wypsknąć , że "Jeffrey żyje". Wcale się nie zdziwię, jeśli sie okaże, że to prawda. Mossad chroni swoich...

Nicość, nicość, nicość. Światowe elity czy światowa kloaka? Wyszczerzone, wybielone zębiska w nieszczerych uśmiechach. Elegancja polegająca na metce znanej marki przyszytej do nijakich ciuchów. Alkoholicy, ćpuny, uzależnieni od bezsensownego wydawania pieniędzy, nie wspominając o rzeczach o wiele gorszych. Stare chude wywłoki i stare opasłe dziady. Muszą się nieźle naćpać, żeby mieć ochotę na seks czy na cokolwiek. Żywe trupy, gnijace i odpadające po kawałku, a nadtym wszystkim polatuje Mossad. Demokracja zachodnia całą gębą. Społeczeństwa wybierają raz tego raz owego, a i tak rządzi Mossad! Ciekawostka!

A tymczasem młode aspirujące dziewczęta, które chcą zostać modelkami sprzedają się tym starym dziadom w zamian za "karierę". Jaką karierę idiotko jedna z drugą?!! W najlepszym razie przebieranie się w ciuchy zaprojektowane przez jakiego zboka lub rozbieranie się, aby jakiś onanista mógł walić konia patrząc na zdjęcie twojej gołej dupy?!!!

Ludzie, jak wyhodowano w młodych kobietach tak pokręcone aspiracje?!!! Co to za przyjemność co chwilę się przebierać lub rozbierać?!!! Co to za satysfakcja oglądać swoje chude ciało sprowadzone do przedmiotu?!!! Pieniądze z tego nie są duże, trzeba dorabiać na jachtach saudyjskich książąt i ruskich oligarchów! Smacznego! To tak jakby w wyniku operacji na świadomośći zaszczepiono wśród kobiet przekonanie, że najatrakcyjniejsza jest dla nich kariera kurwy...





 

środa, 11 lutego 2026

Z życia wyższych sfer (na marginesie akt Epsteina)

To ci heca! - rzekła świeca! Mam oczywiście na myśli akta Epsteina i to, co z nich wynika. Nie będę sie koncentrować na satanistyczno-pedofilsko-kanibalistycznych wątkach, ani nawet politycznych. Nie zamierzam też epatować czytelnika moimi emocjami. Skupię się na kilku ciekawostkach, które odkryłam obezwładniona grypą (typu A?) przez ostatnie kilka dni.

Chodzi o europejskie domy królewskie i niestandardowe żony, jakie wybrali sobie następcy tronu lub ich bracia. Zacznijmy od Mette-Marit, żony księcia Haakona, norweskiego nastepcy tronu. Cóż o niej bylo dotąd wiadomo:

  • że nie pochodziła z rodziny szczególnie zamożnej, ani - tym bardziej - arystokratycznej, 
  • że miała dziecko - synka blondynka o anielskim wyglądzie
  • że pracowała jako kelnerka
  • że miała ciemny okres w życiu, związany z nadużywanie pewnych substancji, za co przepraszala publicznie
  • że poznali się na festiwalu muzycznym
  • że istniał duży opór społeczny, aby taka osoba została matką przyszłego króla/królowej

W świetle wspomnianych akt, a też wiedzy powszechnej obywateli Norwegii wyłania się nieco inny obraz sytuacji. Otóż Mette Marit nie była kelnerką z zawodu. Studiowała - o ile dobrze pamiętam - literaturę angielską, a w momentach posuchy finansowej dorabiała m.in. jako kelnerka. Była skinheadką i pozostawała w związku romantyczno-seksualno-biznesowym z dilerem narkotykow, którego owocem byl wspomniany syneczek Marius Borg, obecnie sądzony za liczne przestępstwa, w tym gwałty, przemoc i narkotyki, oczywiście. Nic szczególnie dziwnego, skoro była to droga tatula i dziadula, a matula - wszystko na to wskazuje - niewiele lepsza.

Jakim cudem ktoś taki mógł znaleźć się w towarzystwie następcy tronu? - zapytacie. To dobre pytanie, a odpowiedź jeszcze lepsza! Książe Haakon też należał do klubu miłośników białego proszku, a Mette-Marit wysyłana  przez Borga dostarczła mu go regularnie! 

Patrzcie i uczcie się dziewczęta

jak pozyskać serce księcia.

Przy pomocy proszku worka

dotrzeć do jego rozporka...

Mette-Marit dużo podróżowała po świecie, zapewne w związku z biznesem narzeczonego i zapewne w związku z tym biznesem została wyrzucona z Australii i - chyba - Indii. Powiedzieć, że jej życie towarzyskie bylo intensywne, to nic nie powiedzieć. Poznała wielu interesujących ludzi, w tym przyjaciela wszystkich VIPów i organizatora udanych przyjęć na uroczej wyspie z równie uroczą obsługą ... Kogo konkretnie obsługiwała Mette-Marit nie wiadomo, ale istnieją poszlaki, że samego szefa. Co więcej niektórzy źli ludzie sugerują, że któreś z jej dzieci z tzw "prawego łoża" może być jednym z wielu Epsteiniątek podrzuconych do królewskich gniazd i radzą księciu Haakonowi badania genetyczne swoich potomków...

Skąd takie ohydne podejrzenia? Ano z korespondecji Mette-Marit z Epsteinem prowadzonej chyba do jego śmierci (o ile to była śmierć). Wyłania się z niej znajomość bardzo bliska i długotrwała, z dłuższymi pobytami w jego rezydencji włącznie...

Coby nie powiedzieć o tej kobiecie, to przynajmniej ma jakiś wygląd podobny do ludzi. Jest wysoką, przystojną, naturalna blondynką  i dobrze prezentuje się w reprezentacyjnych stojach, słowem jest udaną podróbą księżnej - małżonki. Uważam to za spore osiągnięcie, jak na kogoś tak intensywnie "wyeksploatowanego towarzysko" w młodości....

Trzy Gracje

Nie da się tego powiedzieć o Megan Markle, żonie księcia Harry'ego udostępniajacej swoje wątpliwe wdzięki na jachtach saudyjskich książąt w czasach, kiedy próbowała żyć z aktorstwa. Podobno księżniczka Anna (ta, co spadła z konia w piosence Maryli Rodowicz z epoki PRLu) miała gotowe dossier na jej temat od odpowiednich służb i ostrzegała rodzinę i samego narzeczonego. Ten jednak się uparł i postawił na swoim, czego na tym etapie już chyba żałuje...

Tak czy siak, przy okazji tej rozmowy padły słowa kluczowe: strategic placement, czyli strategiczne umiejscowienie odpowiednio przygotowanej osoby... Oczywiście nie za darmo. Nic nie jest za darmo w wyższych sferach...

W wyniku owego  strategic placementu i swojej niewyobrażalnej głupoty brat brytyjskiego następcy tronu w wieku lat trzydziestu kilku dostał za żonę mocno przechodzoną kobietę mieszanej krwi koło czterdziestki, przeciętnej urody, wrednego charakteru i niezdolną do rodzenia dzieci... To sie nazywa deal stulecia.... Ona naprawdę musi być dobrze wyszkolona w namierzaniu słabych punktów potencjalnej ofiary i wykorzystywaniu ich, bo inaczej nie da się zrozumieć owego zapału księcia aby z kimś takim oficjalnie się związać...

Podobno prawo brytyjskie nie dopuszcza do dziedziczenia tronu dzieci urodzonych przez surogatkę, co - zdaje się wykluczać Archiego i Lilibeth - nawet, jesli do ich wyprodukowania użyto materiału genetycznego ojca. Ciekawe jak z tego wybrną? Zapewne liczą, że sprawy nie będzie, bo tron odziedziczy Wiliam, a po nim jego syn...

Krąży po internecie informacja na temat romansu jaki Megan Markle miała mieć jako studentka z samym księciem Andrzejem...Tu możemy przejść płynnie do tegoż osobnika, o którego wyczynach na niwie obyczajowej ostatnio głośno. Co więcej, głośno rownież o jego żonie Fergie, tzn Sarze Ferguson, która również miała bliską i długotrwała znajomość z kim? No z Epsteinem, oczywiście. Niektórzy wprost nazywają ją "another Epstein girl" i sugerują, że to dzięki niemu została za młodu żoną brata następcy brytyjskiego tronu...

Ta subtelna istota z wdzięczności za spektakularny awans społeczny dzieli się ze swym dobroczyńcą wszystkim, w tym informacjami o własnej rodzinie. Informuje go np, że jej córka, 19 -letnia wówczas Eugenia, pojechała z chłopakiem na "shagging weekend". Urocze, czyż nie? Matula pewnie zainspirowana własnymi wyczynami...

Przyglądajac się temu wszystkiemu można dojść do kilku wniosków:

  • Rodziny królewskie w dużym procencie składają się z debili w typie Harry'ego czy Haakona, uzależnionych od substancji chemicznych - albo regularnych zboków w stylu eks-księcia Andrzeja - którym żony, rekrutowane z ambitnych kurewek, podsuwa Mossad, lub inne służby, i za ich pomocą kontroluje, kompromituje lub wpływa na politykę ich państw..
  • Duża część polityki międzynarodowej jest kształtowana przez tenże Mossad, lub inne służby, dzięki kompromatom pozyskiwanym przez współpracowników w rodzaju Epsteina (który podobno ma się dobrze i był widziany w Izraelu, dla niepoznaki mocno zarośnięty...)

Dla mnie osobiście, najbardziej zaskakujaca (w nieprzyjemny sposób) jest predylekcja wysoko postawionych mężczyzn do regularnych k...w w charakterze żon. Znamy wszyscy piosenkę:

"Rzecze królewicz cudne masz liczko,

ale nie przyszłas na świat księżniczką

Był miesiąc maj, szumiał gaj x 2

Więc cię za żonę pojąć nie mogę..." 

Dziewczę nie jest księżniczką, co może oznaczać że jest szlachcianką, mieszczką lub chłopką. Może być nawet córką magnata, ale nie z królewskiego rodu. Zdecydowanie nie jest to komentarz do niewłaściwego prowadzenia się się samej dziewczyny albo wyczynów jej krewnych. Nie ma tam nawet aluzji do ubóstwa, braku wykształcenia czy obycia... Cóż, tyle poezja...

W rzeczywistości książe brytyjski leci na zużytą kurwę około 40-tki, o bardzo przeciętnym wyglądzie, której matka najprawdopodobniej siedziała w pierdlu za oszustwo finansowe, a ona sama udostępniała swe cialo w zamian za karierę i awans społeczny od wczesnej młodości. Nie ma szansy na potomstwo - chyba, że przez surogatkę itp. Książe norweski wybiera ze wszystkich dostępnych dziewcząt pannę z dzieckiem, narkomankę, dilerkę i narzeczoną dilera, która znana jest z tańczenia po stołach i prezentowania swoich wdzięków szerokiej publiczności...Jedyny możliwy wniosek - ich priorytetem jest profesjonalna obsługa w sypialni!

Jest taki wątek w Lalce Prusa - młody rzemieślnik, któremu Wokulski pomógł wyjść na ludzi, zapytany czemu sie nie żeni wyjaśnia, że nie chce "chustkowej" u której miałby szanse tylko "kapeluszową", u której szans nie ma.... Żeni się więc z nawróconą prostytutką, która w czasach "aktywności zawodowej" wdrożyła sie od elegancji. I to jest doskonałe. Żona w kapeluszu jest takim krokiem wzwyż na drabinie społecznej, że jej przeszłość i "stan licznika" nie mają żadnego znaczenia. A może to wartość dodana?Coś w rodzaju "moja obecna żona była dość dobra, żeby bogaci panowie z miasta ją chędożyli za pieniądze, więc tym samym jestem w dobrym towarzystwie: pan adwokat, pan radca prawny, nadziany kupiec i policmajster i ja wśród nich, też się w końcu załapałem"

No dobrze, a w przypadku księcia? Przecież wziął swoją żonę nie tylko po trzech mężach o niskim statusie albo narzeczonym-kryminaliście, lecz także po gościach jachtów saudyjskich książąt czy tajemniczym Żydzie, o bardzo skromnym pochodzeniu...Nie rozumiem tego i chyba się z tym pogodzę.

Z mojego punktu widzenia praktycznie każdy mężczyzna może lepiej trafić. Dowolna dziewczyna/kobieta jest nieskończenie więcej warta niż wszystkie "Epstein girls"szkolone dla wyższych sfer razem wzięte. Pomijając wszystko inne, one nawet nie są ładne!!! Owszem, chude, bo taka moda wymyślona przez homoseksualistów i ubrane przez tychże w pretensjonalne kreacje, w których nie umieją sie poruszać. Uprzywilejowana pozycja nie pomogła im się nawet godnie zestarzeć. Wystarczy porównać młodą Fergie z obecną, żeby dojść do wniosku, że brak gustu i pieniądze, to gorsze zestawienie niż brak jednego i drugiego. Miłosiernym milczeniem pominę co stało się z twarzą tej niegdyś sympatycznej (z wyglądu) dziewczyny. Powiem tylko, że do roli Baby Jagi nie musiałaby się charakteryzować, wystarczy ten gustowny makijaż, który sobie robi na oficjalne okazje!!!


środa, 4 lutego 2026

Brejking: Nowa ambitna inwestycja - Barad Dur

Wbrew temu, co twierdzi opozycja i jej media, koalicja rządząca podejmuje śmiałe, międzyresortowe projekty infrastrukturalne mające na celu zwiększenie bezpieczeństwa naszego kraju. Niedalej jak wczoraj rzecznik rządu Adam Człapka ogłosił na konferencji prasowej rozpoczęcie realizacji inwestycji o kryptonimie Barad Dur.

Barad Dur to nowoczesny zakład penitencjarny przeznaczony dla szczególnie niebezpiecznych więźniów położony na niewielkiej, niedostępnej wyspie:


Dostać się będzie można do niego wyłącznie drogą powietrzną lub wodną. Możliwość samowolnego oddalenia się osadzonych zostanie zredukowana do zera dzięki temperaturze wody bliskiej 0 stopni Celsjusza oraz obecności ssaków wodnych i ryb niebezpiecznych dla człowieka. 

Naszej dziennikarce Dominice Małomiejskiej udało się przeprowadzić krótki wywiad z rzecznikiem rządu:

D.Małomiejska: Za jakie przestępstwa będzie można trafić do Barad Dur?
A.Człapka: Najbardziej szkodliwie społecznie, oczywiście! Takie jak rzucanie klątwy na obywateli o szczególnym statusie prawnym...
D.Małomiejska: Czyli prezydenta albo premiera?
A.Człapka: No niezupełnie, chodzi tu o osoby, których majestat nie może być bezkarnie lżony jak np Sanctus Ovsicus albo Beatus Romanus...
D.M.:Ach, oczywiście, co jeszcze?
A.Cz.: Budowanie ośrodków dla ofiar przestępstw za pieniądze z funduszu sprawiedliwości przyznane  w wyniku konkursu, opiniowanie pozytywne wniosków o pomoc ofiarom przestępstw itp
D.M.:A przemoc, np przestępstwa z użyciem broni palnej?
A.Cz.:Oczywiście, np użycie przemocy pod pretekstem obrony granicy polsko-białoruskiej za rządów PiS czy wręcz użycie broni, jak to mialo miejsce w przypadku podporucznika Ł, który dopuścił się postrzelenie uciekającego Syryjczyka...
(Tutaj, niestety nasza dziennikarka zemdlała ze zgrozy i nie była w stanie kontynuować wywiadu...)

Podczas konferencji padały prowokacyjne pytania o sensowność takiej inwestycji, skoro więzienia zostały opróżnione z osadzonych odsiadujacych nieproporcjonalnie surowe wyroki za pomniejsze przekroczenia prawa jak np morderstwo, gwałt ze szczególnym okrucieństwem czy kanibalizm...

Odpowiedź rzecznika była jasna i stanowcza: drobni przestępcy jak mordercy, gangsterzy, dilerzy narkotyków czy pedofile nie mogą być narażeni - z racji odbywania zasądzonej kary - na demoralizację spowodowaną kontaktem z kims takim, jak p. Izabela z Torunia, Adam Borowski, ks Olszewski czy podporucznik Ł.!
-

wtorek, 3 lutego 2026

Brejking njus: Nieoczekiwany skutek wyroku w sprawie p.Izabeli z Torunia!


Dowództwo jednej z armii NATO zainteresowało się wyrokiem w sprawie gróźb karalnych wobec osoby Sancti Ovsici. Uznano, że jeśli rzeczywiście p. Izabela, emerytka z Torunia, może za pomocą wypowiedzenia dwóch słów doprowadzić do śmierci, albo co najmniej wywołania stanów lękowych u przeciwnika, warto przyjrzeć się temu zjawisku.

Generał MacLachlan, ktory udzielil nam krótkiego wywiadu, przyznał, że nie do końca wierzy w śmiercionośne działanie słów "Giń człeku!", ale możliwość obezwładnienia wroga lękiem o swoje życie wydaje mu się całkiem realna. Jeżeli chroniony prawem celebryta poczuł sie zagrożony to co dopiero jakiś szeregowy chiński, irański czy rosyjski żołnierz! 
"Nie zależy nam na zabijaniu nieszczęsnych, przymusowo wcielonych do armi indywiduów, tylko na sparaliżowaniu wrogich armii, a do tego metoda p. Izabeli wydaje idealna. Koszty praktycznie zerowe, żadnych dodatkowych rekrutów, ani konieczności otwierania nowych linii produkcyjnych sprzętu... Jedyny problem polega na tym, czy da się wyszkolić nowe adeptki i czy metoda będzie działała w odmiennych warunkach językowych..."
Możemy tu uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić, że współpraca zostala nawiązana i próby już trwają.

Zaczęto testowanie metody w otwartym terenie, przy użyciu różdżki czarodziejskiej, na grupie ochotników z Navy Seals.
Następnie podobne próby przeprowadzono w terenie zabudowanym. Oprócz rożdżki czarodziejskiej użyto czarnego kota o mocno naelektryzowanej sierści.

"Jeśli metoda przyniesie oczekiwane rezultaty, możemy spodziewać się prawdziwej rewolucji w wojskowości. Brak rekruta - jak to ma miejsce w przypadku konfliktu na Ukrainie - nie będzie już żadną przeszkodą w prowadzeniu działań wojennych. Bitwy będą rozgrywane głównie przez emerytki z dostępem do mediów społecznościowych. Otwartą kwestią pozostaje, czy będą musiały to być jednostki obdarzone szczególnymi zdolnościami czy też wystarczy trening..."

Osobnym problemem jest język tzn czy musi być zrozumiały dla adresata klątwy. Jeśli okaże się, że metoda działa wyłącznie w jezyku polskim, jakież perspektywy zawodowe otworzą się przed naszymi rodaczkami na emeryturze!






 

piątek, 30 stycznia 2026

Łacina dla początkujących. Lectio prima: Pecunia non olet!


Ecce Sanctus Lolo Pindolo et mensa eius. Mensa Lolis Pindolis aurea est. In mensa Lolis Pindolis pecunia est.
- Cuius pecunia in mensa tua est? - iudex rogat - Nonne tua?
Pecunia non est mea! - Lolo respodet - Pecuniam non habeo!
- Pecuniam non habes? - iudex dicit - Quomodo vitam agis sine pecunia?
Lolo tacet
Iudex pecuniam Loli Pindoli dat.
- Habe! - inquit - Nemo sine pecunia vivere potest!

Zadanie domowe:
Uzasadnij dlaczego twierdzenie Cuius mensa, eius pecunia jest z gruntu fałszywe (co zresztą wykazał niezawisły sąd).

Ecce Sanctus Copertfieldus, qui princeps senatus erat. Copertfieldus clarus medicus est et multae copertae habet.
- Quid in copertis est? - iudex rogat.
- Epistulae - Copertfieldus respondet.
- Epistulae? - iudex rogat - Nonne pecunia?
- Pecunia non olet! - Copertfieldus dicit - Meae copertae olent, domine!
- Cur tuae copertae olent? - iudex rogat.
- Homines, qui epistulas scribunt, se non lavant! - Copertfieldus dicit.

Zadanie domowe:
Zreferuj w jaki sposób Sanctus Copertfieldus udowodnił przed sądem swoją niewinność.

P.S.
W łacinie nie istnieje słowo coperta,-ae, gdyż starożytne listy miały formę zapieczętowanego zwoju  (a pieniądze monet złotych, srebrnych i miedzianych), musiałam więc je wymyslić na potrzeby tekstu. Odmienia się według I deklinacji tak jak mensa, -ae lub epistula,-ae

czwartek, 29 stycznia 2026

Gnoza nasza powszednia

Gnoza polega między innymi na całkowitym odwróceniu znaczeń. Bóg - Stwórca ze Starego Testamentu jest ZŁY gdyż:

  • Zamiast chaosu wprowadza ład - Logos.
  • Dookreśla, co nieokreślone - każda istota żywa jest tym, czym jest i nie może sobie wybrać czy jest wiewiórką, rybą czy wilkiem. 
  • Wśród wyżej zorganizowanych każdy osobnik ma okreslona płeć i nie możej jej zmienić
  • Zakazuje spożywania owoców z drzewa poznania Dobra i Zła, co jest opresywne wobec pierwszych ludzi. Każdy bowiem zakaz jest opresywny, nawet pakowania palców do kontaktu...
Jeśli Bóg jest ZŁY, to kto jest DOBRY? Starożytny Wąż, oczywiście. To on pokazuje pierwszym ludziom drogę poznania i uwolnienia się od tyranii Demiurga i Logosu...
  • Więc to nie dzieci mają byc uczone i wychowywane, tylko rodzice i nauczyciele przez swoje potomstwo i uczniów. 
  • Na wywiadówkach to nauczyciele są recenzowani przez uczniów i muszą się gęsto tłumaczyć. 
  • To nie stróż prawa chroniący słabszych przed bandytami jest bohaterem, tylko zaćpany kryminalista, który się przekręca podczas zatrzymania. 
  • W tramwaju starsi ludzie stoją, a młodzi siedzą, często na zewnętrznym siedzeniu, zajmując de facto dwa miejsca... 
  • Płodność, czyli udział w dziele stworzenia, jest zła, seks musi być jałowy, a najlepiej zwyrodniały i tak dalej w tym tonie...

Wszyscy to widzimy, nie koniecznie kojarząc ze starożytną herezją, jaką wciska się nam w charakterze "postępu". Postanowiłam więc nieco wyjaśnić sytuację, w której się znaleźliśmy na przykładach. Zacznijmy od zła, i tych, którzy je uosabiają w naszej rzeczywistości:


Pozwoliłam sobie posłużyć się ta skromną grafiką, którą mam ochotę zatytułować niczym słynny rysunek Gruenewalda "Trójjednia zła". Na pierwszym planie (na środku) złowroga emerytka z Torunia, która ma moc wypowiadając (a raczej pisząc w internecie, w charakterze komentarza) dwa słowa "Giń człeku" zagrozić możnym tego świata. 

Po jej prawicy (znaczy dla nas po lewej) równie złowieszczy ksiądz Olszewski, egzorcysta, który dopuścił się niewypowiedzianej zbrodni wejścia na teren oznaczony przez Sancto Ovsico, czyli działalności charytatywnej wspomaganej przez państwo (zbudował ośrodek dla ofiar przemocy, z dotacji ministerstwa sprawiedliwości przyznanej w wyniku konkursu).

Po lewicy, czyli po prawej stronie obrazka, Adam Borowski, dawny działacz opozycyjny, który zelżył majestat Giertycha przypominając, o co był oskarżony, zanim niezawisły sąd wskazał nieubłaganym palcem Fokę, jego ochroniarza i kierowcę zarazem - wraz z malżonką - jako winnych zarzucanych mecenasowi czynów, tzn wyprowadzenia miliardów ze spółki Polnord. Borowski, zatwardziały w swym uporze, nie przeprosił, więc został skazany na pól roku bezwzględnego więzienia.

Emerytka z Torunia też dostała pół roku, z tym, że w zawieszeniu na rok i 1000PLN "zadośćuczynienia pokrzywdzonemu". Niebawem skazany zostanie ks Olszewski i nie wątpie, że szczęka opadnie nam wszystkim na bruk. Nie wiem czy to będzie dożywocie, 30 lat łagru czy kara śmierci przez ukamienowanie...

Kiedy wyroki zostaną wreszcie wykonane odetchniemy z ulgą, poczujemy się bezpieczniejsi i znacznie częściej będziemy się uśmiechać, zwlaszcza, że mamy tak wspaniałych świeckich świętych jak:


Sanctus Sepsa-Ovsicus 

i Beatus Romanus, Sanctae Ecclesiae, Giertychus...

P.S.
Sędzia, który skazał złowieszczą emerytkę z Torunia na pół roku więzienia nazywa się Czarciński!Wszystko się zgadza! Starożytny wąż, jak zawsze, po stronie dobra i sprawiedliwości!!! Tutaj uzasadnienie https://www.youtube.com/shorts/kvRfwPgTNLk?feature=share





środa, 28 stycznia 2026

Crimen laesae maiestatis Sancti Ovsici - ciąg dalszy

 Sąd okręgowy w Toruniu skazał p. Izabelę, emerytkę, która zamieściła wpis w internecie:

"Giń człeku i to jak najszybciej dość okradania dość twojego dorabiania się z naiwności Polaków twoje wille za granicą, twoja willa w Polsce twoje dzieci uczą się za granicą i pensje twoje i twojej żony dość rozlicz się i zmień okulary, bo takie noszą LGBT"

na 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok, 1000 PLN dla Owsika celem (częściowego!) zadośćuczynienia za doznaną krzywdę i zakaz kontaktowania się z tymże na 3 lata oraz - co najważniejsze - zakaz zbliżania się do niego na odległość mniejszą niż 50 m...

Pisałam o sprawie na tym blogu https://singletonreview.blogspot.com/2025/10/crimen-laesae-maiestatis-sancti-ovsici.html


Na powyższej ilustracji staram się wyjaśnić potencjalnie zdezorientowanemu czytelnikowi, dlaczego zakaz zbliżania się ad personam Sancti Ovsici jest tak istotny. Otóż zasieg mocy p. Izabeli z Torunia wynosi ok. 25, maksymalnie 30 m + 20 m na wszelki wypadek, jak stanowi  artykuł 245, punkt 4 kodeksu karnego:
Kto zbliża się z różdżką czarodziejską do szczególnie zasłużonego i chronionego prawem obywatela na odleglość mniejszą niż zakres swojej mocy + 20 m (na wszelki wypadek) podlega karze pozbawienia wolności do lat 20.
Muszę wyznać, że po tym wyroku - jeszcze nieprawomocnym, niestety - czuje sie o wiele bezpieczniej. Te emerytki w tramwaju, kościele, sklepie osiedlowym i na ławce w parku zawsze mnie przerażały...


niedziela, 25 stycznia 2026

Dies Sancti Sepsa - Ovsici

Dziś Owsik Show, a nie widziałam żadnej ekipy z puszkami pod kościołem! Może wolontariusze już nie wyłudzają kasy od naiwnych, bo to śmieszne sumy w porównaniu z daniną od spółek skarbu państwa?!!!


Przy okazji uprzejmie donoszę odpowiednim służbom,  że moi rosyjskojęzyczni sąsiedzi z góry - produkujacy bomby i inne tego todzaju drobiazgi - mieli się wyrazić "eto chujnia", z dużym prawdopodobieństwem mając na myśli WOŚP. Padły też słowa "P'szołty won!" i istnieje podejrzenie, że chodziło o jej lidera tzn św. Sepsa-Owsika. Rozumiem, że chałupnicze wytwarzanie broni w mieszkaniu w bloku jest całkowicie legalne, ale oni lżyli majestat Owsika i wyrażali się o nim bez należytego szacunku!!! Proszę się zająć tą niewyobrażalną zbrodnią!


Wczoraj słuchałam Warzechy - jednej z dwóch osób w RP, którza przeczytała umowę UE-Mercosur (drugą jest europosłanka Anna Bryłka z Konfederacji). O ile dobrze zrozumiałam, rzecz nie jest jeszcze przesądzona (tzn wejście tej umowy w życie). Trochę mnie to pocieszyło, ale nie nadmiernie. 

Dla ścisłości głównie pocieszyl mnie fakt, że ktoś tę umowę w Polsce w ogóle przeczytał!!! Nie, nie jestem zdziwiona, że nikt z tzw rządu, bo nie podejrzewam tych ludzi o umiejętność czytania ze zrozumieniem tekstów dłuższych niż wpis na platformie X (dawnym twitterze). Minister rolnictwa, Krajewski, przyznał u Beaty Lubeckiej, że to przekracza jego możliwości...


niedziela, 18 stycznia 2026

Wiewiórki, obrazy i inne dylematy

 


To mój widok z okna zarejestrowany w piątek przy kawie. W centrum Wrocławia! Wiewióry czegoś nie śpią tej zimy! Futerko niby zimowe, szarawe, ale duch niespokojny...


Wrzucając zdjęcia obrazów z ostatniego czasu na whatsappa dla ludzi z roku  przypomniałam sobie, że nie zamieściłam najnowszego - tzn sprzed paru miesięcy - na blogu. Oto on:


To oczywiście eksploatacja pomysłu pt "obraz w obrazie". Posłużyłam się gipsową głową (moim autoportretem) i tkaniną, a ściślej mówiąc mozaiką z kawałków tkanin, którą przerobiłam na obraz:

Podobieństwo co prawda znikło i z rzeźby i z tkaniny, ale nie oto chodziło! Nie jestem szczególnie zadowolona z tego dzieła i chyba przerabianie tkanin (tzn swoich starych prac) na obrazy nie jest tą drogą, która mam ochotę pójść...

Poszłam dziś do dominikanów. Dziwnie sie czułam po 6-letniej przerwie (w mszach niedzielnych, w tygodniu parę razy zdarzyło mi sie tam być). Celebransa nie znam i bardzo dobrze. D..y nie urywa (w końcu nie oto chodzi), ale przynajmniej się nie zirytowałam...

W kącie pokoju 30 paneli z korka ekspandowanego grubości 3cm. Każdy waży ok. 5 kg i coraz bardziej jasne dla mnie jest, że na klej się nie utrzyma. Trzeba wiercić i kołkować. Zimny pot mnie oblewa, bo nie mam detektora kabli pod napięciem i nigdy nie wierciłam w suficie. Poza tym, czy tak podziurawiony korek (i sufit) będzie lepszą izolacją akustyczną niż sufit niepodziurawiony i bez korka?

W poniedziałek mają przywieść pistolet i klej, a ja wciąż jeszcze nie podjęłam decyzji... Kiedy pomyślę, że muszę ponosić takie koszty i podejmować taki wysiłek oraz ryzyko, bo jakiemuś debilowi nie chciało się podłożyć chociażby najcieńszej warstwy izolacyjnej pod panele podłogowe, ani nawet przykryć ich dywanem /wykladziną, to moglabym zabić. 

Nie wspominam już co zrobiłaby z osobą, która taki lokal wynajęła rosyjskojęzycznym, aby uruchomili tam produkcję, uprawiali jogging i "uczyli sie grać na gitarze elektrycznej"...

Co zrobiłabym z samymi najemcami też nie napiszę...

niedziela, 11 stycznia 2026

Nareszcie uczciwa zima!

Cóż to za cudna mroźna pogódka przez ostatnie kilka dni! Krew szybciej krąży w żyłach i chce się żyć!  Codziennie wybieram się na spacer do parku. Prawie pusto, nie ma rowerzystów. Dawno nie czułam się tak szczęśliwa. Dla ścisłości parki nie są puste tylko pełne uroczych stworzeń:

Kaczorek na zamarzniętej Oławie
Łabądek tamże
Para świstunów  - kaczek z pólnocy -  na Oławie, te w środku wyraźnie mniejsze od krzyżówek

Kurka wodna - rzeka Ślęza

Zimo trwaj, bo jesteś piękna!

P.S.
Żałuje tylko, że u siebie nie mogę czuć się równie dobrze. Wszak siedzenie w domu, kiedy za oknem mróz, to także jeden z przyjemniejszych aspektów zimy. Tymczasem mafia rosyjskojęzyczna w mojej bramie obejmuje trzy mieszkania w bezpośrednim sąsiedztwie. Kiedy jednych nie ma w domu materiały do produkcji podrzucane są do innego lokalu, a sąsiadka "o polskich korzeniach" wlazła mi do mieszkania podczas wizyty księdza, zamiast czekać na niego u siebie! Czy to jednak nie jest dziwne wszystko razem?!!!

wtorek, 6 stycznia 2026

Trzech Króli z demonami i wewnętrznie sprzeczne kazania

Rzetelne okadzenie domu i zaśpiewanie kilku kolęd reaktywowało przyczajone ukraińskie demony z góry. Zamiast spokojnie składać kałasze, drony czy inne bomby i ostrożnie odkładać narzędzia - jak przez ostatnie kilka dni - wypuściły z wora bachora-zagłuszacza, który teraz tłucze się mi nad głową.

Dzień zaczął się dla mnie jakąś dziwną migreną, która znikła pod wpływem rześkiego, mroźnego powietrza już w drodze do kościoła. Znowu poszłam na 12 i znowu tego żałowałam.

Kazanie (mam na myśli to drugie) o. Marcina OSPPE nacechowane było wewnętrzną sprzecznością. Mamy twarde karki, więc Pan Bóg musi nam dawać trudne doświadczenia, aby nas ugiąć, abyśmy przestali chodzić swoimi ścieżkami i wieść wymyślone przez siebie (znaczy nieuzgodnione z Nim?) życie. Niektórzy po tych doświadczeniach znowu się prostują - znaczy recydywa, niektórzy chodzą przygięci. Ci przygięci to - o ile dobrze rozumiem - nawróceni trwale. 

Jednocześnie gdzieś przy końcu pada stwierdzenie, że mamy dziękować za nasze życie, bo ono jest najlepsze, jakie mogliśmy mieć. Więc jak, mamy optymalne życie, a trudne doświadczenia są jego integralną częścią czy też mamy porypane życie z powodu twardych karków, które muszą być zgięte trudnymi doświadczeniami? Ergo, gdyby nasze karki były bardziej elastyczne, wiele bolesnych doświadczeń by nas ominęło? 

Przykro mi, ale to się nie schodzi. Wynika z tego, że życie ludzi znających i pełniących wolę bożą jest wolne od trudu i cierpienia, a przecież tak nie jest. Znamy biografie świętych i są one pełne przykrych doświadczeń ponad zwykłą miarę. 

Poza tym, jeśli o.Marcin tak dokładnie zna wolę bożą, że nic innego nie robi, tylko ją wypełnia, to pogratulować. Większość z nas maluczkich nie ma w tej kwestii takiej jasności i musi używać zdrowego rozsądku. Rozumiem, że jak nie trafimy, to bęc - trudne doświadczenie? 

To przypomina trening Arii Stark z Gry o Tron, kiedy odebrano jej wzrok, aby nauczyła się walczyć w całkowitych ciemnościach... Nie wiem jak inni wierni, ale ja chyba nie odniosłam duchowej korzyści z tej nauki...

Być może tego rodzaju sprzeczne wewnętrznie kazania są głoszone z myślą o ludziach, którzy słuchają tylko przez chwilę. Kaznodzieja zdaje się na Boga, jakie ziarno padnie na jaką glebę. Ktoś usłyszy, że ma optymalne życie i powinien być wdzięczny, a ktoś inny, że trudności, których właśnie doświadcza są skutkiem jego "twardego karku" i w ten sposób każdy ma się nad czym zastanawiać.

Problem stanowią słuchowcy wdrożeni do uważnego słuchania dowolnie długich wypowiedzi i wychwytywania istotnych informacji. Słyszą całość, a ona nie ma sensu. O. Marcin nie jest bynajmniej jedynym autorem tego rodzaju homilii. Istnieją nawet księża, którzy wygłaszają kazania w jaskrawej opozycji do czytań!

niedziela, 4 stycznia 2026

O powieściach Rodziewiczówny (że nie są romansami, za które uchodzą)

Niedzielne popołudnie, zapada zmierzch, bierze mnie jakiś wirus czy inna bakteria. Dziś w kościele usłyszałam takie oto zdanie "Niech Bóg spełni nasze godziwe pragnienia..." Znaczy moje były niegodziwe?

Skończyłam czytać Czachary Rodziewiczówny. Nie mogę pojąć dlaczego ta kobieta uznana została za autorkę romansów! Wszystkie (prawie) jej bohaterki są  wyjątkowo mało romansowe. Małżeństwo i miłość nie należą do ich priorytetów, a sposób bycia nie ma nic wspólnego z kokieterią czy uwodzeniem, raczej odstrasza potencjalnych absztyfikantów swoją rzeczowością i prostolinijnością.

Jeśli miałabym wskazać, co łączy te bardzo różne książki, to umiłowanie ziemi i walka o jej zachowanie. Ponadto kresy - od Żmudzi po Polesie. Bardzo sugestywne opisy ludzi i krajobrazów. Kobieta ewidentnie wiedziala o czym pisze. No i oczywiście jej poglądy bardzo krytyczne wobec własnej klasy społecznej - ziemiaństwa, a także żydostwa i chlopstwa. Tych przemyśleń bywa wręcz za dużo i zbyt radykalne jak na mój gust...

Chwilami mam wrażenie, że intryga głównie służy dostarczeniu pretekstu do wygłaszaniu poglądów autorki na kwestie społeczne, ekologiczne, duchowe, religijne i każde inne. Czasem jedzie takim New Agem, że strach się bać jak np w Ragnaroku. Tam zresztą bohaterem jest młody mężczyzna, a jego romans zdycha gdzieś w pierwszej połowie powieści...

Dlaczego więc przyczepiono jej tak mylącą etykietę? Żeby ją umniejszyć, oczywiście. "Coś w rodzaju Mniszkówny", "powieści dla kucharek" itp. Nic z tych rzeczy. Ona po prostu nigdzie nie pasowała. Ziemianka, a poglądy tak radykalne, niby feministka, a szczera chrześcijanka...

Czy to jest wielka literatura, to całkiem inna kwestia. Na pewno nie brakuje talentu narracyjnego, ale zacięcie publicystyczne trochę szkodzi spójności powieści.

Jeśli ktoś ocenia autorkę po adaptacjach jej książek -  jak "Między ustami a brzegiem pucharu" z lat 80-tych, przedwojenny "Wrzos", czy tez całkiem niedawny serial "Dewajtis" - najprawdopodobniej nie ma pojęcia o co chodzi w jej twórczości.Wydawanie jej w serii "klasyki literatury kobiecej" ze zdjęciami z przedwojennych romansów na okładkach bardzo skutecznie zniechęca potencjalnego czytelnika.

Bardziej uzasadnione byłoby wydawanie w ten sposób Sienkiewicza, gdyż w każdej jego powieści znajdziemy wątek romansowy, często integralny dla przebiegu akcji. Heroiny też bardziej pasują niż mocno wyemancypowane bohaterki książek Rodziewiczówny...