Ewidentnie Sierioża wywinął jakiś numer właścicielce sąsiedniego mieszkania, ale jaki jeszcze dokładnie nie wiadomo. Nie wiadomo nawet czy Sierioża to Sierioża, a może jednak Dania znaczy Daniło i który Sierioża to Dania!
Pierwszy Sierioża wprowadził się do mieszkania po panu J. gdzieś pod koniec maja zeszłego roku. Był to niewysoki, ciemnowłosy grzeczny młody człowiek lat dwudziestu paru, podobno informatyk pracujący z domu, o czym świadczył ogromny komputer zajmujący pół pokoju. Przemieszkiwał z nim blondynek w podobnym wieku, który zarabiał jako kurier rowerowy.
Obaj młodzieńcy lubili ukraińską muzykę i życie towarzyskie świetnie słyszalne przez ścianę. Blondynek w którymś momencie zniknął - podobno pojechał do Norwegii - aby pojawić mogła się Julia. Nie taka jak myślicie! Julia bowiem podawała się za matkę (a może babcię) pierwszego Sierioży czy też Dani.
Opowiedziała zawiłą historię o polskich korzeniach i nadmieniła, że Danio już tu nie pomieszka za długo, bo sobie kupuje mieszkanie (stać go, jak każdego dwudziestolatka, to przecież jasne). W sąsiednim lokalu odbyła się uczciwa awantura z trzaskaniem drzwiami, ewidentnie Danio dowiedział się, że ma się zmywać i zareagował wybuchem emocji negatywnych.
Julia zachowywała się dość dziwacznie, ale trzeba przyznać, że ukraińskiego rapu nie słuchała. Życie towarzyskie też lubiła i zdaje się za kołnierz nie wylewała...
Pewnego dnia na klatce schodowej zobaczyłam grupę specyficznych nastolatków - wysokiego młodzieńca i trzy drapieżne dziewoje. Wyznali, że siedzą tu bo mama kolegi sprząta mieszkanie. Oczywiście było to mieszkanie wynajmowane przez tzw. Julię. Tak rozpoczął się okres drugiego Sierioży, który twierdził, że jest Danią, choć gołym okiem widać było, że to zupełnie inny chłopak.
Przede wszystkim był młodszy o jakieś 7 lat, trądzik dopiero mu się pokazał na obliczu, aby pięknie rozkwitnąć w kolejnych miesiącach. Był też znacznie wyższy i bardziej wystrojony, a zestaw pazurzastych krasawic, które mu stale towarzyszyły wskazywał jasno na szkołę średnią. Gdyby tego było mało, w dzień zakończenia roku szkolnego całe towarzystwo pojawiło się ze świadectwami w garści, choć ich obecność na lekcjach musiała być raczej sporadyczna. Poranny kurier z pizzą pojawiał się ok. 11, co nie wyglądało na czas po skończonych zajęciach...
Upodobanie drugiego Sierioży do życia towarzyskiego i ukraińskiego rapu przekraczało wszystkich poprzednich najemców. Pewnego dnia podczas imprezy trwającej od rana jeden z gości wychylił się z balkonu i chwycił mnie za rękę. Uznałam to za naruszenie nietykalności osobistej i zadzwoniłam na policję informując dyżurnego, że nieletnia młodzież mieszka i bawi się sama.
Nie wiem co funkcjonariusze im powiedzieli, ale nastąpiło delikatne uspokojenie obyczajów. Serioża wzięty na spytki wyznał, że jest pierwszym Danią, nie umiał określić swojego pokrewieństwa z tzw. Julią i nie znał jej pod tym imieniem. Zapytany o wiek policzył na palcach, że ma 22 lata.
Następnie on sam i krasawice byli słyszalni aż do końca września. W nocy z 30.09 na 1.10 tupot licznych nóg wielokrotnie dał się słyszeć na klatce schodowej. Do dziś dnia nie wiem czy była to nocna ewakuacja Sierioży czy też impreza powitalna w mieszkaniu studenckim.
Najbardziej ucieszył mnie w tym wszystkim widok właścicielki, a właściwie jej matki, która musiała zmieniać zamki, gdyż Serioża ewidentnie nie oddał jej klucza! No cóż kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada!
Jestem pewna na 100%, że towarzystwo wynajmujące lokal na górze to też jakiś potężny szwindel. Ostatnio podejrzewam, że na stałe siedzi tam jeden i robi coś nielegalnego, a cała reszta pojawia się raz w miesiącu, żeby wyłudzać nienależne zasiłki od państwa polskiego. Być może właśnie po to robią tyle hałasu, aby utwierdzić sąsiadów w przekonaniu, że cała rodzina tu ciągle przebywa.
P.S.
O nowych właścicielach mieszkania obok wspominałam już na tym blogu https://singletonreview.blogspot.com/2025/01/ubeckie-zygowiny-przejely-mieszkanie-po.html
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz